Jenny wierzyła, że jedynym powodem, dla którego Max był tak irytujący, był fakt, że nikt go nigdy porządnie nie zlał. Wzięła głęboki oddech i kontynuowała swoją pracę w szpitalu, nie chcąc rozmyślać nad tym, dlaczego Alec bał się ciemności.
Po powrocie do domu wpadła na Aleca i doszła do wniosku, że musi zacząć snuć plany wyprowadzki z apartamentowca. W windzie udawała, że Aleca tam nie ma. Po dł
















