Wypowiedziawszy te słowa, Jenny natychmiast wyszła. Sądząc, że oddala się w zawstydzeniu, Yvonne poczuła się z siebie bardzo duma. Właśnie miała coś powiedzieć do Aleca, gdy ten podszedł do pana Lawsona.
– Panie Lawson – przywitał się z szacunkiem.
– Kogo my tu mamy, czy to nie pan Faust – powiedział pan Lawson, zerkając na niego obojętnie.
– Pojutrze mój dziadek obchodzi urodziny. Będzie pan woln
















