Nie rozumiejąc przyczyny kpiącego tonu Jenny, Alec odpowiedział z powagą: – Nie pasowaliśmy do siebie, więc rozwód był najlepszym wyjściem.
Nie pasowali do siebie? Jenny prychnęła w duchu. Skąd mógł wiedzieć, że do siebie nie pasują, skoro ani razu się nie spotkali przez dwa lata trwania ich małżeństwa? Wyglądało na to, że od samego początku nie miał zamiaru się z nią dogadywać. W końcu Alec uważał swoją byłą żonę za wiejską prostaczkę, niegodną mężczyzny o jego statusie.
Obrzuciła ich spojrzeniem i prychnęła: – Cóż, współczuję pańskiej byłej żonie, panie Faust.
Następnie opuściła salę bez słowa i ani razu nie oglądając się za siebie, odmawiając pozostania z nimi choćby o chwilę dłużej. Alec i Faye byli naprawdę sobie przeznaczeni, pomyślała.
Jednak w chwili, gdy wyszła na korytarz, ktoś wybiegł za nią. Swoją wysoką, potężną sylwetką Alec stanął przed Jenny, pytając: – Jest pani zła, bo byłem wcześniej żonaty?
– Zbyt pan wszystko analizuje, panie Faust – odparła nieco oszołomiona. – Co pana życie miłosne ma do mnie? Uważam, że to bardziej dotyczy pacjentki z tej sali niż mnie.
– Dlaczego wciąga pani w to Faye? Co ona ma z tym wspólnego? – zapytał, nie potrafiąc pojąć, co właśnie powiedziała.
Myśląc, że był zirytowany samym wspomnieniem o Faye, Jenny wydęła wargi i powiedziała: – Och, oczywiście, panna Lawrence nie ma z tym nic wspólnego. Nie powinnam była o niej wspominać!
Był naprawdę niezwykle opiekuńczy względem swojej kochanki, do tego stopnia, że nikomu nie wolno było o niej nawet mówić.
– Niech pani nie zmienia tematu! Dlaczego jest pani na mnie zła? – zapytał, wpatrując się w nią intensywnie i próbując przejrzeć ją na wylot.
Na jego nieszczęście, Jenny świetnie potrafiła ukrywać emocje.
– Nie jestem zła – odparła. Następnie dodała: – Uważam tylko, że to bardzo niesprawiedliwe dla pańskiej byłej żony, panie Faust. Nie sądzi pan, że to niezwykle krępujące i irytujące, gdy obgaduje się ją za jej plecami, nawet po rozwodzie?
W rzeczywistości była zdenerwowana. Nikt nie byłby szczęśliwy, słysząc, jak obgaduje się go za jego plecami.
– Nie ożeniłem się z nią z własnej woli, dlatego Faye współczuje mi tej sytuacji. Nie miała nic złego na myśli – wyjaśnił Alec.
Zanim Jenny zdążyła się odezwać, kontynuował: – Chociaż nigdy jej nie poznałem, myślę, że jest dobrą osobą, tylko że po prostu do siebie nie pasowaliśmy.
Ostatecznie rzecz biorąc, jego była żona nie sprawiała mu żadnych kłopotów przez te minione dwa lata. Gdyby była kobietą wtrącającą się w cudze sprawy i knującą intrygi, nie zaznałby takiego spokoju.
Niestety, jego wyjaśnienia nie poprawiły nastroju Jenny. Zamiast tego, tylko go pogorszyły.
Dobrą osobą? Czy tylko tym dla niego była po dwóch latach małżeństwa? Za kogo on się uważał, żeby decydować o tym, czy jest dobrą osobą, czy nie?
Z ponurym wyrazem twarzy odpowiedziała chłodno: – Nie musi mi pan tego wszystkiego opowiadać, panie Faust. Nie interesują mnie pańskie sprawy osobiste.
Spróbowała odejść, ale Alec odmówił zejścia jej z drogi.
– Proszę mi wybaczyć, panie Faust. Proszę zejść z drogi. Mam mnóstwo pracy – powiedziała nieprzyjemnym tonem.
W Alecu wezbrał gniew. Dlaczego spoglądała na niego jak na wroga, tak jakby dopuścił się jakiejś straszliwej zbrodni? Rzadko kiedy się przed kimkolwiek tłumaczył, a ona i tak reagowała w taki sposób.
– Doktor Walter, powinna pani przestać zgrywać niedostępną. Takie zachowanie wywoła u ludzi jedynie obrzydzenie – skomentował z chłodem. Jego przekaz był jasny. Dawał jej szansę, więc nie powinna być niewdzięczna.
Jenny zgrywa niedostępną? Słysząc to, zupełnie oniemiała. Czy jej niechęć do niego nie była wystarczająco oczywista? Czy Alec do reszty postradał zmysły?
Szybko doszła do wniosku, że Alec musi mieć jakieś upośledzenie umysłowe.
– Panie Faust, proszę zbadać sobie mózg, gdy znajdzie pan czas. Właściwie, mogę zorganizować panu badanie kontrolne już w tej chwili. W końcu powinniśmy uważać, gdy w grę wchodzi zdrowie naszych umysłów.
– Doktor Walter! – warknął przez zaciśnięte zęby. – Chce pani powiedzieć, że wcale nie zgrywa pani niedostępnej?
– A żeby pan wiedział – odpowiedziała bez wahania. – Nie jestem panem zainteresowana, panie Faust. Pamięta pan, co powiedziałam na oddziale? Nie lubię ludzi noszących nazwisko Faust.
Z tymi słowy Jenny odeszła, zostawiając Aleca z sercem zalanym gniewem, zakłopotaniem i zwątpieniem.
Skoro potwierdziła, że absolutnie nie jest nim zainteresowana, oznaczało to, że jej wrogie zachowanie wynikało z tego, iż autentycznie go nienawidzi. Ale z jakiego powodu?
Od momentu, w którym się poznali, Jenny niemal wcale nie ukrywała swojej niechęci do niego. Nie przypominał sobie, by kiedykolwiek ją spotkał. Czyżby uraził ją kiedyś, a potem o tym zapomniał?
Z tą myślą zadzwonił do Vincenta i poinstruował go: – Dowiedz się, co doktor Walter robiła przez ostatnie lata, i porównaj to z moimi działaniami. Chcę wiedzieć, czy spotkaliśmy się już w przeszłości.
Po zakończeniu rozmowy Alec wrócił na salę, gdzie Faye poczuła się nieco nieswojo, zauważając, że jest zdenerwowany.
– Alec, doktor Walter…
– Dlaczego wspomniałaś o moim rozwodzie?
Spojrzał na nią, jak leżała na szpitalnym łóżku, i zastanawiał się, czy zaczyna przekraczać granice tylko dlatego, że zawsze pozwalał jej na wszystko.
Nieco zbita z tropu, Faye przygryzła wargę, udając skrzywdzoną, i odpowiedziała: – Bałam się po prostu, że doktor Walter mogła cię źle zrozumieć.
– Naprawdę? Czy to nie po to, żeby wiedziała, że byłem kiedyś żonaty?
Jego ton był dość nieprzyjemny, jakby przejrzał na wskroś jej starannie ukrywane intencje.
– Alec, ja…
Chciała powiedzieć, że wcale tak nie było. Jednak gdy napotkała jego wzrok, nagle uświadomiła sobie, że nie zdoła ukryć przed nim swoich myśli.
– Nie pozwól, żeby to się powtórzyło. Czy to jasne? – zapytał chłodno głosem, który nie znosił sprzeciwu.
Faye skinęła głową.
Gdy już miał wyjść, zacisnęła zęby i zebrała w sobie odwagę, by zapytać: – Alec, dlaczego tak bardzo wydajesz się przejmować doktor Walter?
















