Sekretne trojaczki prezesa

Sekretne trojaczki prezesa

Autor: Josephine Aldridge

Rozdział 12 Uparta kobieta
Autor: Josephine Aldridge
17 cze 2026
Prowadzący ogłosił: — Najwyższa oferta to pięćdziesiąt tysięcy! Gratulacje dla tego pana za wygranie możliwości wypicia drinka z panną Fawn za pięćdziesiąt tysięcy! Wszyscy mężczyźni wiwatowali, gdy Seraphina schodziła ze sceny. Choć jej ciało skrywała biała satynowa sukienka, to właśnie ta tajemniczość i aura nieznanego podsycały zainteresowanie mężczyzn. Kiedy tu pracowała, zawsze tańczyła tylko do jednej piosenki i wypijała jeden kieliszek wina w ciągu nocy. Co więcej, zażądała możliwości samodzielnego wyboru stroju, ponieważ nie chciała nosić wyzywających ubrań. Początkowo menedżer Velvet Lounge nie chciał się na to zgodzić, ale musiał ustąpić ze względu na popularność, jaką przyniosła klubowi. Po tygodniowym okresie próbnym Seraphina stała się najlepszą tancerką i przyciągała rzesze klientów. Menedżer był gotów przystać na jej warunki, byle tylko u nich pracowała. Zwycięzcą licytacji okazał się tęgi, barczysty mężczyzna. Na szyi miał złoty łańcuch i patrzył na Seraphinę lubieżnym wzrokiem. Seraphina podeszła do niego z własnym kieliszkiem wina i uśmiechnęła się uprzejmie. Oczy grubasa natychmiast rozbłysły. Czuł, jak drży mu serce, gdy gapił się na nią bez opamiętania. — Proszę pana, mam nadzieję, że będzie się pan dziś bawił do syta. W chwili, gdy zamierzała upić łyk wina, grubas chwycił ją za ramię. — Panno Fawn, nie zapłaciłem tyle gotówki, żeby spędzić z panią tak mało czasu. Nie może pani tak po prostu sobie pójść po jednym kieliszku. Niech pani tu zostanie i potowarzyszy mi dłużej. Zapłacę więcej. Seraphina próbowała wyrwać rękę, ale bezskutecznie, bo mężczyzna był bardzo silny. Właściwie dość często spotykała tak uciążliwych klientów. Potrafiła sobie jednak radzić z takimi problemami, mając spore doświadczenie w podobnych sytuacjach. — Proszę mi wybaczyć, ale mogę panu towarzyszyć tylko przy jednym drinku. Jeśli potrzebuje pan towarzystwa, mogę kogoś dla pana zawołać. Na te słowa twarz mężczyzny pociemniała. Krzyknął głośno: — Znasz swoje miejsce?! Chcę, żebyś spędziła ze mną wieczór. Myślisz, że możesz mi odmówić? Mówiąc to, przyciągnął ją siłą do siebie. Seraphina, nie spodziewając się takiej reakcji, w panice chlasnęła go winem prosto w twarz. Mężczyzna puścił ją i otarł twarz z alkoholu. Potem warknął: — Ty s*ko! Jak śmiesz wylewać na mnie wino?! W następnej sekundzie zamierzył się na nią pięścią. Seraphina zamknęła oczy, pogodzona z losem, że tej nocy zostanie uderzona. Jednak ból, którego się spodziewała, nie nadszedł. Zamiast tego usłyszała jęknięcie mężczyzny. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła stojącego przed nią wysokiego mężczyznę. Chwilę później odwrócił się do niej, chwycił ją za rękę i wyciągnął na zewnątrz. Declan rzucił za nimi: — Dom, bawisz się teraz w bohatera? „Nie wierzę mu. Czy on nie mówił przypadkiem, że to starsza pani z dzieckiem? Więc co on teraz wyprawia?” Seraphina pozwoliła Dominicowi wyprowadzić się z Velvet Lounge. Nie stawiała oporu, bo właśnie ją uratował. Mimo głębokiej nienawiści, jaką żywiła do Vivian, wiedziała, że nie powinna być niewdzięczna wobec swojego wybawcy. Zadrżała, gdy lodowaty wiatr owiał jej skórę. Dominic zdjął płaszcz i otulił ją nim. Kiedy pochylił się blisko, poczuł jej delikatny, wonny zapach. Spuścił wzrok, patrząc na nią z lekkim zdumieniem. Ten zapach wywołał w nim poczucie nostalgii, mimo że nie spotkał Seraphiny przed incydentem w szpitalu kilka dni temu. Kiedy położył dłonie na jej ramionach, poczuł nagłą, niewytłumaczalną chęć bycia blisko niej. Seraphina szczelniej owinęła się płaszczem i powiedziała: — Dziękuję. Dominic wrócił do rzeczywistości, gdy jej słowa zabrzmiały mu w uszach. Puścił ją i podszedł do swojego samochodu, po czym szarmancko otworzył przed nią drzwi. Seraphina zerknęła w stronę Velvet Lounge, bo jej telefon i torebka wciąż tam były. Dominic mruknął chłodno: — Nadal myślisz o powrocie tam, żeby mogli cię dalej gnębić? W jego ochrypłym głosie pobrzmiewała pogarda, co wywołało w Seraphinie oburzenie. Zmrużyła oczy i pomyślała: „Jak mogłam zapomnieć, że to narzeczony Vivian? Od samego początku nie jest dobrym człowiekiem. Uratował mnie, a mimo to patrzy na mnie z góry”. Dlatego rzuciła płaszcz z powrotem Dominicowi. — Panie Vance, nie sądzę, by to, że ktoś mnie gnębi, było pańskim zmartwieniem.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 12 Uparta kobieta – Sekretne trojaczki prezesa | Czytaj powieści online na beletrystyka