Chloe, od dawna znudzona wielodniowym siedzeniem w domu, krzyknęła z radości i podskoczyła. – Hura!
Właśnie wtedy wróciła gospodyni, Theresa. Niosła zakupy, po które wyszła nieco wcześniej.
Będąc singielką i pracując u Seraphiny od sześciu lat, traktowała jej rodzinę jak własną.
Widząc, jak Chloe zakłada futrzany płaszczyk w króliczki, Theresa uśmiechnęła się i zapytała: – Wychodzisz gdzieś z mamusią, Chloe?
Dziewczynka była miniaturową wersją Seraphiny i potrafiła oczarować każdego swoim uroczym wyrazem twarzy i wielkimi, mrugającymi oczami.
Wraz z jej słodkim głosem i różowym płaszczykiem sprawiało to, że wyglądała niezwykle uroczo.
Seraphina podniosła torbę, w której był płaszcz, a następnie wzięła Chloe za rękę.
– Wychodzę na chwilę, pani Holden. Proszę odebrać chłopców, gdy skończą lekcje.
Theresa uśmiechnęła się. – Oczywiście. Miłego wyjścia z Chloe.
Jej myśli powędrowały do wydarzeń sprzed kilku dni, kiedy Chloe poważnie zachorowała, podczas gdy ona sama odwiedzała swoje rodzinne miasto. Po tym incydencie Theresa postanowiła, że w przyszłości nigdzie nie wyjedzie. Zostanie w domu i będzie opiekować się trójką dzieci.
Uradowana Chloe powiedziała do gospodyni: – Przyniosę ci później coś pysznego, pani Holden!
Każdy mógł zauważyć, że dziewczynka w pełni wyzdrowiała.
– W porządku. Dziękuję, Chloe.
Wychodząc, Seraphina przypomniała sobie, że wkrótce musi zapłacić Theresie. Naprawdę muszę znaleźć kolejną dorywczą pracę.
Pojechała swoim używanym Fiatem do prywatnej restauracji. Wchodząc do budynku, Chloe nie mogła powstrzymać ekscytacji.
– Wow, tutejsze dania wyglądają tak pysznie! Muszę zamówić jedzenie na wynos dla Arthura, Rowana i pani Holden.
Dziewczynka była małym łakomczuchem, a jej apetyt był większy niż u jej dwóch starszych braci, mimo że wyglądała na chudą i kruchą, jakby w ogóle nie mogła przybrać na wadze.
– Dobrze. Będziesz mogła zamówić jedzenie później. Ja pójdę oddać płaszcz.
Po wybraniu stolika przy oknie Seraphina odłożyła torbę i ruszyła w stronę pobliskiej prywatnej sali.
Tymczasem Chloe wzięła do ręki menu. Choć nie potrafiła czytać, wiedziała, jak zamawiać jedzenie, patrząc na obrazki.
Zbliżając się do prywatnej sali, Seraphina dostrzegła znajomą sylwetkę – Vivian. Nie widziałam jej od sześciu lat i bardzo się zmieniła. Wygląda na to, że przeszła operację plastyczną, bo jest o wiele ładniejsza niż wcześniej. Jednak wygląda jak typowa influencerka. Nic specjalnego.
Widząc, że Vivian weszła do sali VIP numer 101, Seraphina podeszła do mężczyzny stojącego przy drzwiach i zapytała: – Przepraszam, czy pan to pan Mercer?
Właśnie wysłała Colinowi wiadomość, informując go, że przyjechała, na co on odparł, że będzie na nią czekał przy drzwiach.
Colin spojrzał na stojącą przed nim kobietę, ubraną w czarny płaszcz i dopasowane spodnie, które podkreślały jej długie nogi. W jego oczach mignęło zaskoczenie. Z piękną twarzą i smukłą sylwetką stanowiła uosobienie piękna.
– Tak. Pani Stirling?
Seraphina skinęła lekko głową i zapytała: – Kim jest kobieta, która przed chwilą weszła do środka?
– To narzeczona pana Vance'a – odpowiedział z uśmiechem Colin.
Gdy Seraphina to usłyszała, jej twarz spochmurniała; natychmiast straciła dobre wrażenie, jakie dotąd miała o Dominicu. Pierwotnie planowała oddać mu płaszcz i podziękować osobiście.
Zmieniła jednak zdanie.
Skoro jest chłopakiem Vivian, nie ma potrzeby, abyśmy spotykali się w przyszłości, a tym bardziej bym mu dziękowała.
– To jego płaszcz. Proszę mu go przekazać.
Z tymi słowami odwróciła się i odeszła, kierując się z powrotem do córki.
Colin na moment zaniemówił. Chciał ją zatrzymać, ale natychmiast zrezygnował z tego pomysłu. To pierwsze spotkanie pana Vance'a z narzeczoną. Trudno byłoby wyjaśnić sytuację, gdyby właśnie teraz jakaś kobieta przyszła oddać mu płaszcz.
Kiedy Seraphina wróciła do stolika, odkryła, że Chloe zniknęła.
















