Na widok Declana Seraphina demonstracyjnie go powąchała. Nie śmierdział już gównem; czuła jedynie woń jego łagodnych perfum.
Z delikatnym uśmiechem odpowiedziała: — Cóż za zbieg okoliczności, panie Gallagher! Pracuję tutaj. Pana Biscuit jest prześliczna!
Nie miała pojęcia, że pupil lekarza też musi odwiedzać klinikę weterynaryjną. Po umieszczeniu Biscuit w małej klatce, wyjęła z innej rasowego sam
















