Seraphina uśmiechnęła się, słysząc te słowa. „Już i tak bardzo mi pan dziś pomógł, panie Vance. Dziękuję!”
Dominic nie miał zamiaru wychodzić. Opadł na kanapę i wpatrywał się w nią intensywnie. „Pamiętaj tylko o moich dobrych stronach”.
Lekko uniosła brew z niepokojem. „Czy on znowu próbuje sprawić, bym mu się dłużna? Nie mogę go też po prostu wygonić. W końcu to od niego zależą moje zarobki. Jeśl
















