Archibald siedział na mahoniowym krześle, popijając kawę.
Miał na sobie garnitur, który podkreślał jego dominującą aurę.
– Pamiętam, że Dominic to wybitny młody człowiek – powiedział.
Vivian promieniała, słysząc te słowa. Jej policzki zapłonęły nieśmiałym rumieńcem.
Ilekroć Archibald na nią patrzył, ogarniał go smutek, gdyż przypominała mu o Seraphinie.
Westchnął głęboko. Gdyby tylko Sera tutaj by
















