Vivian była tak wściekła, że zaczęła tupać nogami, przeklinając pod nosem: — Seraphina, ty mała s*ko. Nie pozwolę ci dłużej robić tego, co ci się podoba! Jesteś tylko marną sekretarką Dominica. Zwykłą, nic nieznaczącą pracownicą. Dopilnuję, żebyś trzymała się od niego z daleka.
Wchodząc do domu, Seraphina zawołała: — Starsza pani Vance.
Reginald siedział właśnie na wózku inwalidzkim w salonie, a o
















