Sekretne trojaczki prezesa

Sekretne trojaczki prezesa

Autor: Josephine Aldridge

Rozdział 8 Fałszywe małżeństwo
Autor: Josephine Aldridge
21 cze 2026
Wypowiedziawszy te słowa, Vivian w głębi duszy była z siebie zadowolona. Dominic oczywiście mnie sprawdza. Na szczęście jestem bardzo mądra. Nawet gdybym miała ponad dziesięciu chłopaków, nigdy mu o tym nie powiem. W przeciwieństwie do niej, twarz Dominica stopniowo pochmurniała. Wierząc, że ten sen został zaaranżowany przez Reginalda, sądził, że to ona była osobą, której szukał, gdy jego dziadek odzyskał przytomność i zażądał, by ożenił się z najstarszą córką rodziny Stirlingów. Wygląda jednak na to, że się myliłem. – Zaaranżowałem to dzisiejsze spotkanie, ponieważ pragnę dobić z panią targu, panno Stirling. Po tych słowach wyjął umowę i położył ją przed nią. Vivian nigdy wcześniej nie spotkała takiego mężczyzny. Czy nie zaprosił mnie dlatego, że wpadłam mu w oko? Dlaczego teraz mamy dobijać targu? Zdezorientowana, przejrzała trzystronicową umowę, z której zdołała zrozumieć tylko najprostsze fragmenty. – Chce pan zawrzeć ze mną fałszywe małżeństwo, panie Vance? Dominic skinął głową. – To roczna umowa, a ja mam prawo rozwiązać ją przedterminowo. Do tego czasu może pani korzystać ze wszystkich przywilejów wynikających z bycia moją żoną, a po rozwiązaniu umowy otrzyma pani trzydzieści milionów odszkodowania. Vivian poczuła się skuszona, gdy tylko wspomniał o przywilejach jego żony. W końcu był bardzo znany w Port Kingsley i wiele kobiet marzyło, by za niego wyjść. Jeśli będę nosić jego nazwisko, nikt już nigdy nie odważy się mnie szykanować. Wszyscy w rodzinie Stirlingów będą mnie też traktować inaczej, a dziadek może nawet przekazać mi prawo do dziedziczenia. Jeśli uda mi się w tym roku podbić jego serce i oficjalnie zostać jego żoną, będzie jeszcze lepiej! Mimo buzującej w niej ekscytacji, stłumiła ją i zachowała spokojny wyraz twarzy. – Dlaczego ja, panie Vance? To musi być moja uroda, która go przyciągnęła! Wypięła pierś i posłała mu czarujący uśmiech. – Ponieważ takie jest życzenie mojego dziadka. Jest poważnie chory, więc pragnę je spełnić. Dominic wciąż szukał tamtej kobiety i, mimo że nie potrafił rozróżnić, czy to był sen, czy jawa, to przecież dał jej pierścionek, a to dowodziło, że to wcale nie był sen. Wcześniej zawsze sądził, że to dziadek podał mu narkotyk, aby zmusić go do małżeństwa. Wydawało się jednak, że tak nie było. Mimo to się nie poddam. Muszę ją znaleźć. Kiedy Vivian zauważyła, że twarz mężczyzny przed nią spochmurniała, założyła, że jest na nią zły za zadawanie zbyt wielu pytań. Nieważne. Lepiej to podpiszę. Skoro udało mi się zdobyć szansę, by się do niego zbliżyć, niech i tak będzie! Szybko złożyła podpis na dokumentach i wsunęła umowę z powrotem w jego stronę, aby i on mógł ją podpisać. Podpisawszy dokument, Dominic powiedział łagodnie: – W przyszły piątek odwiedzimy pani rodzinę, aby prosić o pani rękę. Vivian schowała swoją umowę, po czym powiedziała z uśmiechem: – Będę na to czekać, panie Vance. W takim razie pożegnam się. Wstała i wyszła; gdy tylko opuściła pokój, promieniała z podekscytowania. Nagle dostrzegła kogoś, kto wyglądał dokładnie jak Seraphina, przez co z szoku szeroko otworzyła oczy. Czyżbym zobaczyła ducha? Wymamrotała do siebie: – Czy Seraphina nie jest już martwa? To nie może być ona. Wtedy, w przeszłości, została tyle razy dźgnięta nożem, a nawet potrącona przez samochód, więc na pewno nie żyje. Po chwili zastanowienia, Vivian podeszła bliżej, ostrożnie wołając: – Seraphina! Słysząc ten głos, Seraphina odwróciła się twarzą do swojej przyrodniej siostry. Nie była zaskoczona jej widokiem, bo zauważyła ją już wcześniej. Nienawiść w jej oczach stała się wyraźniejsza. Niczego bardziej nie pragnęła, niż udusić stojącą przed nią kobietę. Słysząc, że ktoś woła jej mamę, Chloe spojrzała na pięknie ubraną kobietę. – Twoja przyjaciółka cię woła, Sera. Słysząc te słowa, Vivian otworzyła usta w całkowitym niedowierzaniu, robiąc krok w tył. Seraphina wciąż żyje! Odzyskanie opanowania zajęło jej kilka sekund. – Czy to... to bękarcie dziecko? Bardzo urosła. Nawet kiedy to mówiła, wciąż nie mogła uwierzyć, że Seraphina żyje. Ze względu na swoją wrodzoną żywiołowość Chloe uznała, że Vivian jest przyjaciółką Seraphiny i sama odpowiedziała na pytanie: – Tak. W tym roku kończę pięć lat. Mam też dwóch braci, którzy też mają pięć lat. Jesteśmy trojaczkami.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 Fałszywe małżeństwo – Sekretne trojaczki prezesa | Czytaj powieści online na beletrystyka