Seraphina była nieco oszołomiona słowami menedżerki. Myślała, że wszyscy przyszli tu, by z niej drwić, a menedżerka zruga ją przed zwolnieniem.
Nie mogła uwierzyć, że wszyscy zachowują się wobec niej z takim szacunkiem.
Słysząc, jak menedżerka wspomina o Dominicu, Seraphina uniosła pytająco brwi i odwróciła się do Clary.
Clara zaciągnęła się papierosem i uśmiechnęła się, porozumiewawczo unosząc brwi.
Tak właśnie działał ten świat. Nikt nie odważyłby się tknąć człowieka, który ma plecy u kogoś wpływowego.
Kiedy Seraphina wychodziła z Velvet Lounge, Clara odprowadziła ją kawałek. Obie kobiety poznały się w klubie. Clara była samotną matką, a u jej córki zdiagnozowano białaczkę. Mąż uciekł z kochanką, więc nie miała innego wyjścia, jak tylko pracować w Velvet Lounge.
Chciała zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, by jej córka mogła otrzymać potrzebne leczenie.
Ponieważ taksówka, którą wezwała Seraphina, jeszcze nie przyjechała, obie rozmawiały na poboczu.
Z delikatnym uśmiechem na twarzy Clara pomogła Seraphinie poprawić szal wokół szyi.
— Sera, widzę, że Dominic jest tobą zainteresowany. Powinnaś wykorzystać tę okazję, by zdobyć jego serce — poradziła.
Obie wiodły ciężkie życie, więc Clara rozumiała, że dopóki Seraphina będzie miała przy sobie Dominica, nie spotka jej już żadna krzywda.
Życzyła Seraphinie szczęścia.
Seraphina westchnęła i powiedziała: — Szczerze mówiąc, wcale nie jesteśmy sobie bliscy. Właściwie w przyszłości możemy zostać wrogami.
„Gdy ożeni się z Vivian, stanie się moim wrogiem”.
Policzki Seraphiny były lekko czerwone z zimna. Słysząc jej słowa, Clara pogładziła ją po twarzy i zapewniła: — Sera, uwierz mi. Jeśli tylko będziesz chciała, ten mężczyzna będzie twój i tylko twój.
W tym momencie nadjechała taksówka. Przed wejściem do auta Seraphina odwróciła się i raz jeszcze spojrzała na Clarę. Zauważyła, że ta jeszcze bardziej schudła. W dzień Clara była w szpitalu, opiekując się córką, a w nocy pracowała w Velvet Lounge.
Seraphina poczuła ukłucie żalu.
— Claro, nie zapominaj o odpoczynku. Za kilka dni przyjdę z Chloe i chłopcami odwiedzić Mię — obiecała.
Clara uśmiechnęła się słabo i odpowiedziała: — Dobrze. Uważaj na siebie w drodze powrotnej.
Po powrocie do domu Seraphina natychmiast poszła pod prysznic. Jednak w trakcie mycia zaczęła czuć się gorzej i nieustannie kichać.
Po zażyciu leków na przeziębienie położyła się do łóżka.
„Musiałam się przeziębić, idąc z parkingu do klubu. Miejmy nadzieję, że leki zadziałają...”
Następnego dnia troje dzieci wstało o siódmej rano na śniadanie. Zazwyczaj to Seraphina odprowadzała je do szkoły, ale tego ranka miała silny ból głowy. Co więcej, całe jej ciało pulsowało bólem, a serią kaszlu targnął jej organizm.
Widząc, że matka nie wstaje, Chloe wbiegła do jej pokoju.
— Sera, pośpiesz się... Spóźnimy się — poganiała.
Seraphina otworzyła oczy. Pulsujący ból głowy nasilał się z każdą sekundą, zaczęła nawet odczuwać zawroty głowy. Zachrypniętym głosem powiedziała: — Chloe, Theresa was dziś zaprowadzi...
Urwała i zakaszlała kilka razy bez tchu.
Zauważywszy dyskomfort matki, Chloe wyciągnęła rączkę i dotknęła jej czoła.
— Sera, chyba masz gorączkę. Jesteś rozpalona! — wykrzyknęła.
W tym momencie do pokoju weszli Arthur i Rowan. Widząc, że Seraphina źle się czuje, powiedzieli: — Mamusiu, wstawaj. Zabierzemy cię do szpitala.
Rowan podszedł i sprawdził jej czoło. Czując, jak jest gorące, poszedł po termometr i zmierzył jej temperaturę.
Seraphina uśmiechnęła się słabo i wymamrotała: — Nie martwcie się o mnie. Wszystko w porządku. Idźcie do szkoły. Sama pójdę do szpitala, jak tylko wstanę.
Chloe potrząsnęła głową i upierała się: — Nie ma mowy, idziemy z tobą.
Widząc, jak rozsądne są dzieci, Seraphina poczuła przypływ otuchy.
— Idźcie do szkoły. Kiedy widzę, że cała trójka skupia się na nauce, od razu poprawia mi się humor. A jak będę szczęśliwa, to szybciej wyzdrowieję! — przekonywała.
Widząc jej nieugiętość, Arthur przyniósł jej leki i wyszedł z rodzeństwem.
Jednak tuż przed wyjściem przypomniał: — Mamusiu, pamiętaj, żeby wziąć lekarstwo.
Theresa zaprowadziła dzieci do szkoły. Budynek nie był daleko, znajdował się w odległości krótkiego spaceru od ich domu.
Nagle Chloe wpadła na pomysł: „Gdyby tylko Pan Przystojniak mógł zaopiekować się mamą...”
Szturchnęła Rowana w rękę i szepnęła: — Rowan, wyślij wiadomość do Dominica. Podaj mu nasz adres i kod do drzwi. Znajdź sposób, żeby przyjechał zająć się Serą.
















