Gdy tylko Dominic wyszedł, Vivian skrzyżowała ramiona i zadrwiła: — Nie uważasz, że to bezwstydne, żeby sekretarka taka jak ty zostawała w domu swojego pracodawcy na posiłek, Seraphino?
Jej wyniosłej postawie towarzyszyło dumne uniesienie podbródka.
Seraphina zignorowała ten komentarz i dalej piła kawę. — Kawa, którą pan Vance osobiście mi nalał, smakuje wybornie.
Gdybym ci powiedziała, że wcześni
















