Arthur zachował się jak dorosły, instruując Theresę, by wróciła i zaopiekowała się Seraphiną. Powiedział jej, jak często ma mierzyć mamie temperaturę i jakie leki podawać.
W tym samym czasie Rowan wpisywał na telefonie wiadomość do Dominica. Choć miał dopiero pięć lat, znał już wszystkie litery.
Podobnie jak Arthur, był niezwykle inteligentny. Odkąd skończyli dwa lata, zaczęli uczyć się czytać i pisać.
Rowan napisał: Panie Przystojniaku, mówi Chloe. Ratunku! Hasło to 520911. Jedź pod podany adres.
Po wysłaniu wiadomości Rowan wyłączył telefon. W końcu w szkole telefony były zabronione.
Chloe wydęła wargi. — Rowan, myślisz, że on przyjedzie?
„Miejmy nadzieję, że Pan Przystojniak dobrze zaopiekuje się Serą! Skoro jest tak podobny do moich braci, mógłby być naszym tatusiem!”
Rowan pogładził ją po głowie i powiedział: — Musisz mi zaufać.
Każdy człowiek, który ma sumienie, na pewno by się pojawił po przeczytaniu takiej wiadomości.
Rowan testował Dominica, by sprawdzić, czy jest godzien bycia ich ojcem. Miał nadzieję, że Dominic rzeczywiście okaże się prawym człowiekiem.
Arthur podszedł do nauczycielki po tym, jak powiedział Theresie, co ma robić.
Wtedy Rowan podbiegł do Theresy i posłał jej uroczy uśmiech. — Pani Holden, niech pani weźmie wolne, jeśli po powrocie zobaczy pani samochód zaparkowany przed wejściem. Proszę tylko odebrać nas po szkole.
Theresa pokręciła głową z niedowierzaniem, martwiąc się o Seraphinę. — Muszę sprawdzić, co u Sery. Arthur mówił, że ma gorączkę.
„Jak mogłabym brać wolne w takim momencie?”
— Proszę się nie martwić, pani Holden. Ktoś się nią zajmie. Czy nie marzyła pani o tym, żeby mama znalazła sobie chłopaka?
Gdy tylko Theresa to usłyszała, jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia. — Sera ma chłopaka?
„To dobrze! Powinnam dać im trochę prywatności. Poza tym, skoro źle się czuje, na pewno łaknie miłości i opieki swojego wybranka”.
Rowan skinął głową w odpowiedzi. Następnie pobiegł do Arthura i Chloe i wraz z nauczycielką wszedł do szkoły.
W międzyczasie Dominic siedział w samochodzie, przeglądając maile na telefonie. Nagle otrzymał wiadomość. Dotknął paska powiadomień i przeczytał: Panie Przystojniaku, mówi Chloe. Ratunku! Hasło to 520911. Jedź pod podany adres.
Zmarszczył lekko brwi. Chloe?
Z początku był nieco oszołomiony. Gdy tylko jednak zauważył określenie „Pan Przystojniak”, rozkazał szoferowi chłodno: — Jedź teraz na Willow Creek. Szybciej.
Szofer wykonał polecenie, zawrócił samochód i przyspieszył.
Siedzący z przodu asystent, Colin, odwrócił się do tyłu i zapytał: — Panie Vance, ma pan spotkanie o wpół do dziesiątej. Czy mam je odwołać?
W tej chwili Dominic myślał tylko o Chloe i o tym, że mała dziewczynka ma kłopoty. Dlatego odpowiedział krótko: — Odwołaj.
— Tak jest, panie Vance — odparł Colin.
Po pół godzinie samochód dotarł pod numer 150 na Willow Creek. Dominic wysiadł i podszedł do wejścia starego domu z małym dziedzińcem.
Rzucił okiem na drzwi, wpisał hasło i wszedł do środka.
— Chloe... Chloe...
Idąc przez dom, zauważył, że dziedziniec był pięknie utrzymany. Rośliny na rabatach rosły bardzo bujnie. „Założę się, że wiosną to miejsce tonie w kwiatach”.
Po wejściu do budynku ujrzał minimalistyczny salon ze stolikiem kawowym, kanapą i małym telewizorem.
W salonie na podłodze leżały rozrzucone zabawki. Nie ulegało wątpliwości, że dom zamieszkuje rodzina z dziećmi.
— Chloe... — zawołał Dominic raz jeszcze.
Seraphina była półprzytomna z powodu gorączki. Zakaszlała kilka razy, co usłyszał Dominic. Pośpieszył na górę i udało mu się znaleźć pokój, w którym leżała.
Pychając drzwi, zawołał: — Chloe?
Ku jego zaskoczeniu, zobaczył w łóżku kobietę z mocno rozpaloną twarzą.
















