Seraphina do tego czasu już ochłonęła. Wcześniej napędzana niepokojem adrenalina nie pozwalała jej poczuć mroźnego, zimowego powietrza. Zanim chłód ją dopadł, była już zbyt słaba, by ustać na nogach.
Gdy dowiedziała się, że życie Chloe nie jest zagrożone, w końcu odpuściła, a jej ciało ogarnęło skrajne wyczerpanie.
Teraz, gdy jej stopy były już rozgrzane, poprawiła ubranie, mocniej owijając się drogim płaszczem.
Seraphina uśmiechnęła się i odpowiedziała: „Sebastianie, już raz nas uratowałeś. Mam u ciebie dozgonny dług wdzięczności i nie mogę cię dłużej kłopotać”.
W spojrzeniu Sebastiana widać było ból serca. „Ona wciąż nie rozumie moich uczuć”.
Sześć lat temu Sebastian przypadkowo potrącił ją samochodem. Zawiózł ją do szpitala, a po wypisaniu wynajął dla niej dom. Choć jego działania początkowo wynikały z poczucia winy, zakochał się w niej po długim czasie spędzonym razem.
Sebastian czuł się bezsilny wobec upartego unikania jego zalotów przez Seraphinę.
Zmienił temat i zapytał: „Słyszałem, że nie było miło, gdy odchodziłaś z tej firmy inwestycyjnej. Robili ci jakieś trudności?”
Arthur otworzył termos i nalał kubek ciepłej wody, po czym podał go Seraphinie.
Wzięła łyk, a jej ciało natychmiast się rozgrzało.
Oplatając dłonie wokół termosu, Seraphina powiedziała do Sebastiana: „Nigdy więcej nie pójdę do pracy w takiej firmie. Oni perfidnie oszukują swoich klientów, a za cel biorą osoby starsze. Tego dnia obsługiwałam pewną starszą panią. Wyglądała na bogatą, ale nie miałam sumienia jej okłamać. Powiedziałam jej prawdę, a kiedy firma się o tym dowiedziała, zmusili mnie do rezygnacji”.
Sebastian był poirytowany. „Jest zdecydowanie zbyt dobra. Wciąż powtarza, że chce dorobić się fortuny i zapewnić dzieciom wygodne życie, ale nie potrafi zagłuszyć własnego sumienia”.
„Sera, dlaczego nie przyjdziesz do pracy w mojej firmie? Ufam twoim umiejętnościom”.
Seraphina szybko odrzuciła jego propozycję ochrony, kręcąc głową.
„Już szukam pracy. Poza tym moje wykształcenie nie pasuje do stanowisk w twojej korporacji”.
Sebastian westchnął głośno na jej odmowę.
„Mój wstyd tylko urośnie, jeśli wciąż będziesz odrzucać moją ofertę, Sera. Co ludzie pomyślą, jeśli prezes Beaumont Corporation nie potrafi przekonać nawet jednej osoby, by dołączyła do jego firmy?”
Kto inny odrzuciłby ofertę pomocy od prezesa tyle razy, co Seraphina?
W międzyczasie Rowan i Arthur wymienili porozumiewawcze spojrzenia. W rzeczywistości zarobili imponującą sumę pieniędzy grając na giełdzie, ale nie śmieli powiedzieć o tym matce.
„Gdyby mama się dowiedziała, spanikowałaby i uznała, że robimy jakieś ciemne interesy!”
Chłopcy potajemnie wpłacali pieniądze na jej konto. Ona nie miała o niczym pojęcia i nie tknęła ani grosza z ich zarobków. Seraphina nadal pracowała na kilku etatach, by związać koniec z końcem, a jej dzieci czuły żal, widząc, jak urabia się po łokcie.
Gdy wybiła północ, do Seraphiny podeszła pielęgniarka z dobrą nowiną.
„Proszę pani, stan pani córki się ustabilizował. Może pani teraz wrócić do domu i przyjechać jutro w południe, aby przenieść ją na oddział ogólny”.
Seraphina dziękowała jej wylewnie: „Dziękuję! Bardzo dziękuję!”
„Czy możemy ją zobaczyć?” – wtrącił Arthur.
Zdrowie Chloe zawsze było słabe, a dwaj bracia nieustannie się o nią zamartwiali. Długa rozłąka sprawiała, że byli niespokojni i zgnębieni.
Widząc pełne nadziei spojrzenia chłopców, pielęgniarka nie miała serca odmówić Arthurowi.
„Dobrze. Chodźcie ze mną, możecie na nią popatrzeć przez szybę”.
Czwórka z nich podążyła za pielęgniarką na OIOM. Przez okno sali zobaczyli bladoszarą Chloe leżącą na białym łóżku. Leżała na boku, z rurką w ustach i innymi przewodami wijącymi się wokół jej ciała.
Łzy napłynęły Seraphinie do oczu, gdy zobaczyła córkę leżącą samotnie na szpitalnej sali.
Ogarnęło ją poczucie winy. „Moje dzieci mają ciężkie życie od samego urodzenia”. Przeprowadzki stały się stałym elementem ich codzienności, a Seraphina przez pracę spędzała z nimi bardzo mało czasu.
Zaszlochała cicho: „Chloe, to wszystko moja wina! Tak mi przykro!”
















