Po dotarciu na czwarte piętro Eleanor zjechała windą w dół. Jej gospodyni i Vivian natychmiast wpadły w panikę.
„Starsza pani Vance, dokąd pani idzie?”
„Proszę uważać, starsza pani Vance”.
Zeszły za nią na trzecie piętro. Eleanor przeszukała wszystko, ale po chłopcach nie było ani śladu.
Rozczarowana, zatrzymała się. Wkrótce potem Vivian i gospodyni ją dogoniły.
„Starsza pani Vance, proszę zwolnić
















