Seraphina krzyknęła: – Dominic, czy twoi koledzy to duchy?
Dominic czekał, aż otworzy mu drzwi, gdy nagle usłyszał jej wrzask. Odwrócił się i spojrzał na nią.
– To twoi znajomi są duchami – odparował.
Nogi Seraphiny stały się jak z waty. Drżącym palcem wskazała na tylne siedzenie.
– A-ale ich nie ma. Na zewnątrz też nikogo nie widać – wydukała.
Dominic spojrzał tam, gdzie wskazywała, a potem rozej
















