„Panno Thorne, to zaszczyt wreszcie panią poznać” – powiedział książę Alaric Montclair, a w jego głosie pobrzmiewała ostra, kpiąca nuta, która przecięła ciche powietrze biura.
Stał na środku pokoju – człowiek, z którego emanowała potęga starych pieniędzy, niewymagająca krzyku, by zostać usłyszaną. Jego czarny garnitur był szyty na miarę, a materiał łowił światło z subtelnym, drogim połyskiem, któr
















