Bandyci zadrżeli i instynktownie odsunęli się o krok od Elary, ale szybko odzyskali swoje groźne opanowanie.
Jeden z nich, najwyższy i najpotężniejszy, który zdawał się być ich przywódcą, warknął: "Kto, kurwa, ma życzenie śmierci, żeby tu przychodzić i grozić Syndykatowi Marka?"
Wszyscy odwrócili się, by spojrzeć w stronę źródła tego onieśmielającego głosu. Elara, wciąż wstrząśnięta szokiem, czuł
















