Cienie w korytarzu tymczasowego, paryskiego apartamentu wydawały się ciężkie, współgrając z ołowianym ciężarem w piersi Kaelena Vane'a. Nie zadał sobie trudu, by zapalić światła, gdy wszedł. Słaby blask miasta przenikał przez sięgające od podłogi do sufitu okna, rzucając długie, szkieletowe kształty na minimalistyczne meble.
Nie potrzebował światła. Światło sprawiało jedynie, że rzeczywistość teg
















