Kaelen ani drgnął. Stał tam, a ciężka cisza szpitalnego pokoju naciskała na nich, podczas gdy ostre pieczenie na jego policzku promieniowało ciepłem, które dorównywało ogniowi w jego krwi. Nie wyglądał jak człowiek, który przed chwilą został uderzony; wyglądał jak drapieżnik, który w końcu znalazł zdobycz wartą polowania. Jego ciemne włosy były w nieładzie, kilka kosmyków opadało mu na czoło, a ja
















