Varek popijał szkocką, a bursztynowy płyn wytyczał powolny, piekący szlak w dół jego gardła, gdy przyglądał się rozgrywającemu się widowisku. Obok niego Morvanna stała jak posąg z wypolerowanego marmuru, a jej oczy błyszczały drapieżną satysfakcją. Znajdowali się w centrum kalendarza towarzyskiego Vane'ów — na corocznej gali — gdzie powietrze było gęste od zapachu drogich perfum, starych pieniędzy
















