Ciężkie dębowe drzwi do prywatnego gabinetu Kaelena otworzyły się z ostrym, rytmicznym łupnięciem, które odbiło się echem od wysokich sufitów. Do środka wszedł Cassian, a jego wyraz twarzy był nietypowo ponury. Ściskał grubą papierową teczkę, jakby zawierała sekrety wszechświata – lub wyrok śmierci.
Kaelen nie podniósł wzroku znad mapy rozłożonej na jego mahoniowym biurku. Jego palce, stwardniałe
















