Strażnik jeszcze raz zerka w głąb korytarza, chwyta mnie za ramię tuż nad łokciem i zmusza do pójścia za nim. Po chwili powietrze staje się chłodniejsze, a ja mam wrażenie, jakby z mojej piersi zdjęto ogromny ciężar. Biorę gwałtowny wdech, zamykając oczy i rozkoszując się świeżym, chłodnym powietrzem wypełniającym płuca.
— Co ona robi poza klatką? — pyta ktoś, a ja gwałtownie otwieram oczy. Przed
















