Soren opiera się na mnie, jego głowa bezwładnie opada, po czym gwałtownie ją unosi, potrząsając nią, jakby próbował nie zemdleć. Trzymam się go z całą siłą, jaką mam, starając się utrzymać go w pionie, rozglądając się za kimś, kto mógłby mi pomóc.
– Wytrzymaj jeszcze kilka minut – błagam go, a on cicho chichocze.
– Nic mi nie jest, kochanie. Jestem tylko wyczerpany, potrzebuję wody. Minęło zbyt du
















