*Kravos*
– Nie podoba mi się to – mówi Valerie, przesuwając językiem po zębach i świdrując mnie swoimi gniewnymi oczami.
– Martwisz się o mnie? – droczę się z nią, a ona splata ramiona na piersi.
– Oczywiście, że tak! Nie udawaj, że nie czujesz tego przez więź – warczy.
Ma rację. Czuję jej strach i to, jak bardzo nie chce, bym znikał z zasięgu jej wzroku. Czuję, że chciałaby po prostu objąć mnie r
















