*Kravos*
– Gdzie jest Valerie? – pyta Reid, gdy wychodzimy z ogromnej białej rezydencji do tylnego ogrodu. Słońce stoi wysoko na porannym niebie.
– Jest z Sorenem – mrukam, rozglądając się wokół, by upewnić się, że nikt nas nie podsłuchuje.
– Interesujące, jak... mało jest na ciebie zła. – Reid marszczy brwi.
– Ha! – parskam. – Mam przeczucie, że żadna ilość skruchy nie uratuje mnie przed życiem p
















