– Zgadzam się – mówię, wstając i pędząc w przeciwnym kierunku niż to coś, co krąży po lesie, wykrzykując moje imię.
Upewniam się, że Reid jest tuż za mną, sprawdzając co kilka sekund, czy wciąż tam jest. Rozlega się głośny trzask, ból promieniuje wzdłuż mojego boku, a ja wylatuję w powietrze, turlając się po uderzeniu w ziemię. Zanim zdążę odzyskać równowagę, dopada mnie jakieś ciało, warcząc i dr
















