Kravos zasunął zasłony dużego okna wykuszowego, rozglądając się na zewnątrz, zanim odwrócił się w moją stronę. W ogromnym gabinecie Sorena paliły się wszystkie światła, rozświetlając srebrzyste barwy i różne odcienie błękitu, które wirowały na ścianach niczym mieniące się morskie fale.
W powietrzu unosił się nawet słony zapach, przypominający świeżą, ciepłą bryzę wzbijającą piasek podczas spaceru
















