*Kravos*
Moje mięśnie drżą, a palce jako pierwsze aż rwą się do ruchu. Likan w mojej głowie skomle i zmusza moją świadomość do przebudzenia. Z każdą sekundą staję się coraz bardziej świadomy palącego pieczenia na plecach. Moja skóra mrowi, szpilki i igły szczypią i kłują mnie w plecy, jakbym zbyt długo był zdrętwiały.
Próbuję wziąć głęboki wdech, ale potworny ból rany zmusza mnie do przerwania; ła
















