Jej głos niesie się echem w moim umyśle, a sposób, w jaki ciosy spadały na jej i tak już schorowane ciało, sprawia, że morderczy dreszcz przebiega mi po kręgosłupie. Żółć podchodzi mi do gardła szybciej, niż się spodziewałem; odwracam głowę i próbuję ją przełknąć, przyjmując pieczenie z wdzięcznością. To drobne poświęcenie w porównaniu z bólem, jakiego ona doświadcza.
Mój likan, który powinien ryc
















