Wzrok Juliana wbijał się w ekran komputera, gdzie labirynt e-maili, arkuszy kalkulacyjnych i raportów zlewał się w jedno, gdy mężczyzna próbował utrzymać stabilność firmy w samym środku chaosu. Każdy centymetr jego biurka pokrywały teczki, a każda z nich przypominała o bałaganie, którego narobił Jax. Nie mieściło mu się w głowie, jak jeden człowiek mógł wyrządzić tyle szkód, posługując się – jak s
















