W chwili, gdy przekraczamy próg naszego apartamentu, czuję, że napięcie wciąż wisi w powietrzu, cięższe teraz niż wtedy, gdy wychodziliśmy z restauracji. Biorę głęboki oddech, ale zanim zdążę w ogóle pomyśleć o relaksie, głos Isabelle przecina ciszę.
– I co, czy Jax nie był dziś niesamowity? – pyta, a na jej ustach igra uśmiech, gdy rusza w stronę balkonu.
Zazwyczaj ten uśmiech przypomina promieni
















