Isabelle otworzyła oczy w całkowitej ciszy. Apartament wydawał się nienaturalnie nieruchomy, ogarnięty niepokojącym spokojem, podczas gdy promienie słońca wpadały przez wielkie okna sięgające od podłogi do sufitu. Przewróciła się na bok, zerkając na zegar. Dziewiąta rano. Julian nie wrócił. Od trzech nocy druga strona łóżka pozostawała nietknięta, a prześcieradło było zimne i gładkie.
Westchnęła,
















