Pięści Juliana zacisnęły się, gdy stał tam, obserwując drwiący uśmiech Valeriousa, który wystawiał jego cierpliwość na ciężką próbę. Od mężczyzny biła zuchwała arogancja, jakby już czuł się zwycięzcą. Ten znajomy, wyrachowany wyraz twarzy Valeriousa mówił Julianowi dokładnie, z kim ma do czynienia: z człowiekiem, który żywi się manipulacją, który wierzy, że może owinąć sobie każdego wokół palca i
















