Isabelle nie mogła spać. Napięcie w powietrzu było zbyt gęste, utkane z tajemnic, które czuła, ale których jeszcze nie potrafiła zrozumieć. Leżała obok Juliana, badając w słabym świetle delikatne rysy jego twarzy i obserwując, jak jego brwi marszczą się nawet przez sen. Od kiedy dwa dni temu Roman wspomniał nazwisko Lydia Beaumont, Julian był kłębkiem nerwów – spięty i kruchy w sposób, jakiego wcz
















