Ten telefon był jak cios w splot słoneczny.
Julian spędził w biurze cały poranek, z wzrokiem utkwionym w niekończących się arkuszach kalkulacyjnych, pogrążony w wykresach szczegółowo opisujących ostatnie trudności firmy. Przy nowym konkurencie, który agresywnie wyrywał dla siebie udziały w rynku, liczył się każdy strategiczny ruch. Właśnie zabezpieczyli główny kontrakt, który mógł zapewnić im niez
















