Poranne powietrze było słodkie od aromatu kawy i świeżo upieczonych croissantów, który mieszał się z dźwiękiem cichego nucenia Juliana dochodzącym z kuchni. Isabelle przeciągnęła się na kanapie z ciepłym kocem na nogach, czując delikatny przypływ odprężenia, które zaczęło gościć w jej życiu w ciągu ostatniego tygodnia. Jej ciało wydobrzało, siniaki zbladły, rany się zagoiły; jednak jej duch wciąż
















