W pokoju panowała cisza, gdy Isabelle naciągała koszulę Juliana na jego obandażowaną klatkę piersiową, robiąc to z wielką ostrożnością, by materiał nie zahaczył o brzegi opatrunków. Od dni nie odstępowała go na krok, ledwie znajdując czas na sen czy jedzenie. Co godzinę doglądała go, a jej ruchy były precyzyjne, lecz mechaniczne, jakby samo bycie zajętą mogło w jakiś sposób przyspieszyć jego powró
















