— Julian…
Jej głos był ledwie szeptem, ale przebił się przez mgłę otaczającą umysł Juliana. Poczuł miękkie dłonie Isabelle napierające na jego pierś i nagle żar, bliskość i płomienny pocałunek, którym się dzielili, gwałtownie ustały. To było jak uderzenie zimnej rzeczywistości.
Serce waliło mu w piersi, a powietrze między nimi gęstniało od napięcia. Winda wciąż była w ruchu, a jej cichy mruk zdawa
















