Umysł Isabelle pracował na najwyższych obrotach, a serce biło w piersi chaotycznym rytmem. Tam, na pogrążonym w mroku balkonie, powietrze wydawało się gęste i naelektryzowane. Gdy uśmiech Jaksa stał się szerszy, zaczął on powoli, z wyrachowaniem zbliżać się do niej — to był ten drapieżny sposób poruszania się, który sprawił, że dreszcz przeszedł jej po kręgosłupie. Za nim majaczył drugi mężczyzna
















