Isabelle wzięła głęboki oddech, wychodząc z hotelu; rześkie poranne powietrze drażniło jej skórę. Poprawiła okulary przeciwsłoneczne, mając nadzieję, że choć na chwilę odgrodzi się od świata. Zazwyczaj tętniące życiem miasto wydawało się teraz obce i przytłaczające, jakby za każdym rogiem czaiły się osądzające oczy. Serce waliło jej mocno, obciążone brzemieniem nieuchronnej konfrontacji. Jedyne, c
















