Pokój wirował, gdy Isabelle szamotała się z kluczami przy drzwiach. Było blisko północy, a przyćmione światło nad gankiem dawało tylko tyle blasku, by widziała, jak wielką trudność sprawia jej trafienie kluczem do zamka. Przyjechała do domu z baru napędzana resztkami sił i zranioną dumą, a w jej głowie huczało od oskarżeń Juliana. Drinki, które wypiła wcześniej, wcale nie zagłuszyły echa jego słów
















