Samolot wylądował w Nowym Jorku, a znajome światła miasta migotały w oknach lotniska. Isabelle i Julian siedzieli w milczeniu, ich umysły wciąż były splątane wydarzeniami, które zostawili za sobą. Idąc przez terminal, Isabelle zerknęła na Juliana, dostrzegając napięcie malujące się na jego twarzy. Powrót wydawał się trudniejszy, jakby przywieźli ze sobą cienie, które z każdym krokiem w stronę domu
















