Isabelle stała przed wielkim lustrem w hotelowym apartamencie, wygładzając sukienkę po raz trzeci. Jej palce drżały, gdy poprawiała delikatny materiał, a serce łomotało w piersi jak bęben. To był ten dzień, kulminacja miesięcy ciężkiej pracy, nieprzespanych nocy i nieustannego skupienia. A jednak im bliżej było wydarzenia, tym bardziej węzeł niepokoju zaciskał się w jej brzuchu.
– Jesteś gotowa? –
















