Wzrok Isabelle błądził po mijanym krajobrazie miasta; niegdyś znajome ulice rozmywały się, gdy jechali w milczeniu. Myśli wirowały, pytania piętrzyły się jedno na drugim, zderzając się w jej umyśle niczym fale podczas sztormu. Każdy kilometr dzielący ją od hotelowego chaosu dawał złudzenie przestrzeni do oddechu, jednak wewnątrz niej narastało nowe napięcie, potęgowane każdą chwilą milczenia Julia
















