Klub tętnił muzyką i śmiechem, ale dla Juliana stanowiło to jedynie tło dla ponurej rzeczywistości, z którą musiał się mierzyć. Isabelle zaginęła przed paroma dniami, a każda minuta wydawała się wiecznością. Gniew kipiał tuż pod powierzchnią, podsycany pustką, którą czuł bez niej. Od dwóch dni nie był w pracy. Każdą cząstkę energii poświęcał na jej odnalezienie.
Po raz trzeci tego dnia starł się z
















