Isabelle leżała bezsenna, wpatrując się w sufit, a konferencja prasowa, która na nich czekała, przygniatała ją niczym żelazny ciężar. Za każdym razem, gdy zamykała oczy, prześladowały ją błyski publicznych spekulacji, kpiących nagłówków i knującego uśmieszku Romana. Ale obok niej Julian spał spokojnie, a jego oddechy były ciche i równe. Jak mógł spać tak głęboko? Czy nie zdawał sobie sprawy, o jak
















