Julian zaciskał dłonie na kierownicy, lawirując w porannym ruchu ulicznym. Jego wzrok był utkwiony w drodze przed nim, ale myśli błądziły daleko stąd. Była sobota – dzień, który większość ludzi przeznaczała na odpoczynek. Ale w jego świecie biznes kręcił się siedem dni w tygodniu, a granica między sojusznikiem a wrogiem zacierała się szybciej, niż był w stanie nadążyć. Dzisiejsze poranne spotkanie
















