Punkt widzenia Seraphiny
Trzymałam w dłoni zimny karton mleka, ściskając go lekko.
– Powinniśmy wziąć zwykłe mleko – powiedziałam stanowczym głosem.
– Owsiane jest najlepsze – odparł Declan, nawet na mnie nie patrząc. Zabrał karton z mojej dłoni, wsunął go z powrotem na półkę i w zamian złapał mleko owsiane.
Jęknęłam i odwróciłam się, przyspieszając kroku wzdłuż alejki. – Zaczekaj – mruknął, a ja
















