Punkt widzenia Ethana
Usiadłem na skraju długiej, czarnej, skórzanej kanapy.
W pokoju panowała cisza, jeśli nie liczyć tykającego na ścianie zegara.
Zasłony były grube i ciężkie, zatrzymując światło dzienne.
Przede mną stał szklany stół z w połowie pustą butelką whisky i dwiema niskimi szklankami.
Zapach dymu z cygar wypełniał powietrze i utrudniał oddychanie.
Przeczesałem dłonią włosy i westchnął
















